Czy masz rzecz, którą odkładasz na specjalną okazję? Użyj jej — teraz.

Codziennie stoję przed szafą, która pęka w szwach, i myślę: „Nie mam się w co ubrać.”

Oczywiście, nasze szafy to tylko jedno z miejsc, gdzie rzeczy nas przytłaczają. Uważa się, że większość z nas nosi 20% swojej garderoby przez 80% czasu. Żyjemy w czasach, gdy jednym kliknięciem można zamówić coś online i mieć to pod drzwiami, nie ruszając się z kanapy.

Ale choć nie mamy problemu z gromadzeniem rzeczy, wielu z nas ma problem z ich używaniem.

Pozwól, że zadam kilka pytań.

Czy masz rzecz, którą odkładasz na specjalną okazję? Użyj jej — teraz.

Czy masz w szafie ubrania z metkami?
Czy masz ubrania, których nie nosiłeś od roku?
Czy masz świecę, której nigdy nie zapaliłeś?
Czy masz alkohol, który oszczędzasz na specjalną okazję?
Czy masz zastawę stołową lub porcelanę, którą oszczędzasz na specjalną okazję?
Prawdopodobnie na co najmniej jedno z tych pytań odpowiedziałeś „tak”.

Kilka lat temu wróciłem z rodzinnych wakacji w Meksyku, gdzie kupiłem piękną, niebieską, ozdobną świecę. Byłem podekscytowany, żeby ją zapalić. Ale kiedy wróciłem do domu i ją rozpakowałem, pomyślałem: „Dziś to nie ten dzień. Zachowam ją na odpowiednią okazję.” Włożyłem ją do szafy i o niej zapomniałem.

Minęły dwa lata, przypomniałem sobie o świecy i pomyślałem: „Dziś jest ten dzień. Zapalę ją.” Poszedłem do szafy, otworzyłem pudełko — a moja piękna niebieska świeca zmieniła się w wielką kałużę wosku. Co mnie zdziwiło, to że świeca zrobiła dokładnie to, do czego jest stworzona — stopiła się — ale zrobiła to bez mnie.

Tego dnia nauczyłem się lekcji: „Nie pozwól, żeby twoja świeca stopiła się w szafie.”

Czy masz rzecz, którą odkładasz na specjalną okazję? Użyj jej — teraz.

Wszystkie te rzeczy, które przechowujemy, mają jedną wspólną cechę — uważamy je za wyjątkowe.

Przecież nie mamy problemu z odcięciem metek z dresów czy wyjęciem sztućców z Ikei. To dobra porcelana, drogi szkocki, elegancki garnitur zostają zamknięte w szafie.

Chcę, żebyś pomyślał o tej wyjątkowej rzeczy w swoim życiu. Jakie uczucie w tobie wywołuje? Czy to poczucie wyjątkowości, ważności?

Zrozumiałem, że kiedy czegoś nie noszę, zwykle dlatego, że uznałem to za zbyt ładne. Ktoś podarował mi naszyjnik trochę ładniejszy niż zwykle noszę. Założyłem go, pokazałem siostrze i zapytałem: „Czy to za ładne, by nosić codziennie?”

Spojrzała na mnie i powiedziała: „Jest naprawdę ładny. Ale czy nie jest twoim mottem: ‚Nie pozwól, żeby świeca stopiła się w szafie’?” (Tak, użyła mojego cytatu przeciwko mnie!)

Czy masz rzecz, którą odkładasz na specjalną okazję? Użyj jej — teraz.

Gdy tylko uznałem naszyjnik za zbyt ładny na codzień, włożyłem go do szkatułki i zapomniałem, czekając na tę specjalną okazję. To mnie zaintrygowało i zdałem sobie sprawę, że nasza ludzka skłonność do gromadzenia rzeczy wynika z dwóch nastawień: „Nie jestem wystarczający” i „Nie mam wystarczająco”.

Zacznę od „Nie mam wystarczająco”. To nastawienie pojawiło się w czasach Wielkiego Kryzysu, gdy wiele osób wierzyło, że jeśli zgromadzą wystarczająco dużo rzeczy, ochronią się przed trudnymi czasami. Ale ta mentalność przeniknęła do wszystkich dziedzin naszego życia.

Autorka Lynne Twist podsumowuje ten sposób myślenia: „Dla mnie i wielu z nas, pierwszą myślą po przebudzeniu jest: ‘Nie wyspałem się’. Zaraz potem pojawia się myśl: ‘Nie mam wystarczająco czasu’. Niezależnie od prawdy, te myśli pojawiają się automatycznie, zanim zdążymy się zatrzymać i je przeanalizować.”

To nastawienie „Nie mam wystarczająco” oznacza, że niektórzy z nas mieszkają w domach trzy razy większych niż 50 lat temu, a nasze garaże są tak zapełnione rzeczami, że nie możemy w nich zaparkować samochodu.

Czy masz rzecz, którą odkładasz na specjalną okazję? Użyj jej — teraz.

Drugie nastawienie to „Nie jestem wystarczający”. Ludzie są świetni w gromadzeniu i kupowaniu. Kiedy robimy zakupy, często szukamy tego, czego brakuje nam w życiu. Stojąc w sklepie, przekonujemy się: „Będę wystarczający, jeśli będę miał te rzeczy.” Ale coś dzieje się między kasą a szafą.

To, co nas przekonało w sklepie, znika. Robimy miejsce w szafie lub garażu i o tym zapominamy.

A co, jeśli powiem ci, że te rzeczy to nie tylko rzeczy? To obietnice „kiedyś, wtedy”. Mówimy sobie: „Ubiorę to, kiedy…” lub „Użyję tego, kiedy…”.

A co jeśli „kiedyś, wtedy” nigdy nie nadchodzi? Pracuję jako pielęgniarka na oddziale ratunkowym. Mogę ci powiedzieć, że nikt nie planuje wizyty na SOR-ze. Nie wpisujesz jej do harmonogramu i nie myślisz: „15:00 kawa, 16:00 nagły przypadek, 18:00 kolacja.”

Czy masz rzecz, którą odkładasz na specjalną okazję? Użyj jej — teraz.

Kiedy ludzie przychodzą, nie przynoszą swojego drogiego szkockiego ani nie mają na sobie najlepszych garniturów. Przychodzą takimi, jakimi są, a wszyscy dostają niebieski bawełniany fartuch, który na nikim dobrze nie wygląda.

Na oddziale ratunkowym zmiana to nasza waluta. Czasem to zmiana na lepsze. Kości wracają na miejsce. Ból znika dzięki silnym lekom. Pojawiają się odpowiedzi.

W trudne dni przypominam sobie, że życie może się zmienić w jednej chwili — zawał, udar, wypadek samochodowy…
Z mojego miejsca przy szpitalnym łóżku ważne rzeczy stają się jasne, a wymówki, dlaczego nie zapaliłeś świecy czy nie wypiłeś szkockiego, wydają się bardzo małe.

Czy masz rzecz, którą odkładasz na specjalną okazję? Użyj jej — teraz.

Ludzie pytają mnie: „Twoja lekcja z pracy przy życiu i śmierci to korzystanie ze wszystkich swoich rzeczy?”

Nie.

Moja lekcja to: „Życie jest tym, co z niego zrobisz, więc zrób je takie, które sprawia ci radość.”

Chcę być bardzo jasny: proponuję zmianę sposobu myślenia — zobacz siebie jako wystarczającego, by mieć i używać swoje rzeczy. Przypomnij sobie, że masz kontrolę nad swoim życiem, więc dlaczego nie zrobić z niego życia, które się liczy?

To nie jest wymówka, by roztrwonić pieniądze, jechać na luksusowe wakacje na kredyt czy kupić wymarzone kabriolety. To raczej zachęta, by spojrzeć wokół i korzystać z rzeczy, które już masz.

Ta stopiona świeca wywołała coś we mnie. Opowiedziałem tę historię przyjaciołom i rodzinie. Następnym razem, gdy byłem u jednej z przyjaciółek, oprowadziła mnie po domu i pokazała, że wszystkie jej świece zostały zapalone. Powiedziała: „Gillian, czekałam rok, żeby je zapalić. Opowiedziałaś mi tę historię i zapaliłam je następnego dnia.”

U innej przyjaciółki zobaczyłem piękne buty na półce, a ona powiedziała: „Oszczędzam je na mój pierwszy występ publiczny.” Później napisała do mnie SMS-a: „Noszę te buty. Koniec z czekaniem.”

Czy masz rzecz, którą odkładasz na specjalną okazję? Użyj jej — teraz.

Zacząłem dostrzegać świece w życiu moich przyjaciół, ale miały one formę sukienek, które nigdy nie wychodzą z szafy. Postanowiłem więc zrobić imprezę z zasadą, że trzeba założyć sukienkę, której nigdzie się nie nosi.

Każda kobieta ma taką sukienkę. To ta, która nigdy nie zostaje wybrana — za ciasna, za jasna, za długa, za krótka, za coś.

Najbardziej podobało mi się to, że poszliśmy do restauracji i można było zauważyć, jak goście próbowali zgadnąć temat naszej imprezy. Czy to nieudana weselna grupa, czy Halloween przed czasem?

Najbardziej uderzyła mnie nasza radość. Kiedy odstawisz stare wymówki na bok, po drugiej stronie czeka radość, pewność siebie i wolność. Wszystko to pojawiło się, gdy powiedzieliśmy: „Dość wymówek, dziś jest ten dzień.”

Możesz czytać to i myśleć, że życie to coś więcej niż noszenie ubrań z szafy, otwieranie szampana czy wyjmowanie dobrej porcelany.

Wierzę jednak, że te małe działania wysyłają ważny sygnał — pokazują, że nie pozwalasz życiu przelatywać lub topnieć.

Oto moje wyzwanie dla ciebie: cokolwiek zaznaczyłeś „tak” wcześniej, użyj tego w ciągu najbliższego tygodnia. Wyjmij porcelanę na przypadkowy wtorkowy wieczór, otwórz szkockiego, odetnij metki z kurtki. I nie pozwól, żeby twoja świeca stopiła się w szafie.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z przyjaciółmi:
Niesamowite historie wokół nas