Matthew złożył pozew o rozwód z Anke, kiedy nie mogła mu dać syna, ale nadal mieszkał w jej domu. Pewnego dnia spotkała Henriego, starego kolegę ze szkoły, i w końcu zrozumiała, jak dużo lepiej radziła sobie bez Matthieua. Kilka lat później Anke przypadkowo spotkała swojego byłego męża i nie mogła go poznać.
„O mój Boże! Henri! Tak miło cię widzieć!” – wykrzyknęła Anke, gdy przypadkowo spotkała starego kolegę na ulicy. Zostawiła swoje pięć dziewczynek u mamy – rzadki moment przerwy – i chciała wypić filiżankę kawy na ulicach Berlina.

„Anke, również miło cię widzieć! Chcesz pójść na kawę i pogadać?” – odpowiedział Henri, a ona natychmiast skinęła głową. Poszli do kawiarni i rozmawiali, aż Henri zapytał o jej rodzinę.
Mąż Anke odszedł po narodzinach jej piątej córki.
„Och… to naprawdę trudny temat” – zaczęła.
„Cóż, wychowanie pięciorga dzieci nie jest łatwe dla nikogo” – skomentował Henri, który trochę o niej wiedział z mediów społecznościowych.
„Matthew? Co ty tutaj robisz?” – zapytała, patrząc na jego mundur i tacę z preclami.
„Tak, to ciężkie. Ale to coś więcej” – kontynuowała Anke. „Matthew zmienił się po narodzinach naszych bliźniaków. Mają teraz 9 lat i prawie w ogóle nie rozmawiają z ojcem. Myślę, że boją się go.”

„Nie rozumiem.”
„Matthew chciał syna, a my mieliśmy nadzieję, ale urodziły się nam dwie piękne dziewczynki. Dlatego próbowałam jeszcze raz, ale znowu urodziłam dziewczynki. Po narodzinach naszej piątej córki Matthew stał się innym człowiekiem. Złożył pozew o rozwód, a ja nie wiem, co mam zrobić” – wyjaśniała Anke, wycierając pot z czoła.
Opowiedziała Henriemu o swojej sytuacji w domu.
„Wow. To trudne. Ale pomyśl, lepiej radzisz sobie bez niego, prawda? Chodzi mi o to, że jeśli nie rozmawiał z twoimi starszymi dziewczynkami, to nie mógł być najlepszym ojcem dla pozostałych. Już je wychowywałaś sama” – pocieszał Henri. „A teraz, kiedy jestem na stałe w Berlinie, mogę pomóc. Możecie zamieszkać ze mną.”
Anke była oszołomiona. Nie spodziewała się takiej propozycji od Henriego. Spotkali się po latach. Wiedziała jednak, że w szkole Henri zawsze był w niej zakochany. Mimo to ta oferta była zbyt hojna i miła. Nie mogła jej zaakceptować. Zmieniła temat i zaczęli rozmawiać o jego udanym życiu.

Tymczasem w jej domu przez następne tygodnie było coraz gorzej. Rozwiedli się, ale Matthew wciąż mieszkał u niej, udawał, że jest singlem, imprezował, hałasował przez całą noc, budził dziewczynki i stanowił dla nich zagrożenie.
Anke przez cały czas rozmawiała z Henri, a jego oferta nadal była aktualna. Ale kiedy Matthew postanowił przyprowadzić dziewczynę do ich wspólnego mieszkania, Anke miała dość. Zadzwoniła do Henriego, spakowała rzeczy i opuściła dom z wszystkimi dziewczynkami.
Ich rozwód stał się bardziej skomplikowany, gdy Anke wniosła sprawę do sądu, by odzyskać swój duży dom. Choć mieszkała w domu Henriego, jej przyszły były mąż nie zasługiwał na zachowanie ich wspólnego domu. Sędzia przyznał jej wszystkie wnioski na podstawie okropnego stylu życia Matthieua i bez wahania przyznał jej pełną opiekę nad dziećmi.
Ostatecznie Anke i Henri zakochali się w sobie, a Henri kupił jeszcze większy dom dla ich rodziny. Kiedy zamieszkali u niego, Anke zaoferowała wynajem swojego domu. Nie musiała myśleć o Matthieu przez długie lata.
Rok po ślubie z Henri, Anke urodziła syna Alexa, najpiękniejszego chłopca na świecie, który miał pięć dużych sióstr, które go uwielbiały. Anke nie mogła być szczęśliwsza.

Anke poszła z Alexem do centrum handlowego.
Upłynęło trochę czasu, a pewnego dnia Anke odebrała Alexa z przedszkola i postanowiła zajść do centrum handlowego, by kupić mu nowe buty. Dziewczynki były zajęte swoimi zajęciami pozalekcyjnymi, więc były tylko mama i syn.
Anke nigdy nie pomyślała, że spotka tam Matthieua. Pracował w sklepie z preclami i rozdawał darmowe próbki w centrum handlowym, a Alex pobiegł do niego i poprosił o coś.
„Alex, nie uciekaj przede mną tak” – powiedziała do niego, zanim dostrzegła zaskoczone oczy Matthieua.
„Anke?”
„Matthew? Co ty tutaj robisz?” – zapytała, patrząc na jego mundur i tacę z preclami. To nie miało sensu. Matthew pracował w biurze jako menedżer. Zarabiał przyzwoite pieniądze. Musiał płacić alimenty, ale nigdy tego nie robił, a Anke było to obojętne. Miała wystarczająco dużo dla swoich dziewczynek. Ale nie byłby w stanie zapłacić tego, co wymagałby minimum wynagrodzenia w centrum handlowym.
„Pracuję tutaj” – powiedział, patrząc na chłopca, który trzymał ją za rękę, a drugą trzymał precla. „To twój syn?”
„Tak, to Alex” – odpowiedziała Anke, czując ogromną dumę, że miała syna, który nie był jego. „To dziecko Henriego.”
„Och, miło cię poznać, Alex” – powiedział Matthew, patrząc w dół i rzucając chłopcu dziwne spojrzenie. Oczywiście Anke nie była winna, że urodziła dziewczynki. To plemniki decydują o płci, i to wie każdy. Ale Matthew postanowił obwiniać ją przez lata i wycofał się z ich małżeństwa, bo chciał syna. Jakby płeć była w ogóle ważna.
Na szczęście dziewczynki, dzięki Henriemu, który kochał je od pierwszego dnia, teraz miały prawdziwego ojca. Nie potrzebowały Matthieua, a Anke nie musiała go już nigdy zobaczyć.
„Słuchaj, Anke. Nie chciałem ci tego teraz pytać. Chciałem cię zaprosić na kawę czy coś. Ale jestem zdesperowany. Straciłem wszystko przez mój styl życia i zastanawiałem się, czy moglibyśmy sprzedać nasz stary dom” – zapytał Matthew, spuszczając głowę z wstydu.
„Och… no cóż, jest teraz wynajmowany. Ale pomyślę o tym” – powiedziała Anke. „Musimy już iść. Zadzwonię do ciebie w sprawie domu.”

Jej rodzina była idealna bez niego.
Chwyciła mocno rękę Alexa i odeszła od mężczyzny, który nie wiedział, co stracił. Ale była hojna. Sprzedała dom i dała mu połowę jego wartości, choć legalnie mogła zatrzymać cały dom. Ale jej instynkt podpowiadał jej, że powinna zrobić to, co słuszne.
W końcu Matthew poprosił o spotkanie z dziewczynkami, ale żadna z nich nie chciała tego. Bliźniaczki były nastolatkami, które zaczęły go nienawidzić, a wszystkie inne poszły śladami swoich starszych sióstr. Matthew przestał o nie pytać i po jakimś czasie już nie dzwonił. Nigdy go już nie zobaczyły. Nie był rodziną.
